Вторник, 26 Марта 2019 14:27

Wojna i dzieci ... Nie ma nic gorszego niż te dwa słowa, postawione obok siebie

Автор
Ponieważ dzieci rodzą się dla życia, a nie dla śmierci. A wojna odbiera to życie ...

Wieczór, przyświecony spotkaniu tak zwanych dzieci Wielkiej Wojny i Wielkiego Zwycięstwa z uczniami  miejskich szkół, został zorganizowany przez rejonową Radę Weteranów i Miejski Dom Kultury.

Wśród zaproszonych były osoby dobrze znane w Wołkowysku: Stiepan Michajłowicz Gryko, Michaił Siergiejewicz Panuszkin, Jakow Nikołajewicz Moroz, Irina Jakowlewna Suchockaja, Maria Andriejewna Sak, Iwan Stanisławowicz Woropaj, Nikołaj Siergiejewicz Agiej. Ich dzieci i wnuki dorastały pod spokojnym niebem, a ich dzieciństwo było szczęśliwe i bezchmurne. Tak powinno być - to jest prawo życia. A w odległym dzieciństwie siwowłosych weteranów, siedzących w pierwszym rzędzie przytulnej sali MDK, wybuchła wojna, kradnąc u nich najwspanialszą część życia.

Anatolij Siemionowicz Ignatowicz, przewodniczący Rejonowej Organizacji Weteranów wojny i pracy, w swojej przemowie podkreślił, że każda wojna przynosi ludziom cierpienie i ból. On przedstawił młodzieży smutną statystykę:

- Związek Radziecki złożył życie ponad 27 milionów ludzi na ołtarzu zwycięstwa. Na Białorusi zgineła co trzecia osoba. Na frontach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, która trwała 1418 dni i nocy, walczyło ponad 1300 tysięcy Białorusinów. Wśród poległych - ponad 1100 mieszkańców naszego obszaru. W rejonie Wołkowyskim 10 808 osób jest pochowanych w 50 masowych grobach. Nikt nie wie, ilu z nich to dzieci wojny. Tylko tragedia wsi Szauliczy pochłonęła życie 125 jej małych mieszkańców. Wołkowysk został wyzwolony w 1119 dniu wojny - 14 lipca 1944 roku. W roku, kiedy odznaczamy 75 rocznicę tego wydarzenia, w rejonie żyją jeszcze 31 weteranów II wojny światowej. Rzadko myślimy o losie dzieci wojennych. Ale tylko wyobraźcie sobie, czego doświadczyli wasi rówieśnicy w tych odległych, surowych latach, pełnych nieszczęść i biedy!

Igor Aleksandrowicz Macejko, przewodniczący komisji ds. pracy z młodzieżą Rejonowej Rady Weteranów, opowiedział o młodych, którzy walczyli z nazistami na okupowanym terytorium - o członkach komsomolskiego podziemia i „kryjówce pionierów” w Karpowcach.

Ci, którzy przybyli na spotkanie tego dnia, nie walczyli z powodu ich młodego wieku i nie wykonywali bohaterskich czynów, ale ich życie i zwycięstwo nad śmiercią już samo w sobie było wyczynem.

Stiepan Michajłowicz Gryko miał mniej niż sześć lat, gdy naziści zajęli jego rodzinną wioskę. Wciąż pamięta dziś, jak ukrywał się w piwnicy na dziedzińcu swojego domu w 1941. i w stogu siana w 1944. Nie zapomina się o łzach matki, siedzącej na trawie przy studni, i płaczu ciotek, które opłakiwali zastrzelonego męża i brata, swej obietnicy pomszczenia zmarłego ojca.

Jakow Nikołajewicz Moroz był o rok starszy, gdy wojna przyszła do Poczujków. Aż do ostatniego wierzyli, że rozpoczęły się zwykłe manewry. Partyzantów w okolicy nie było. Niemniej jednak częste byli łapanki młodych ludzi, których zabierano do pracy w Niemczech. „Wojna kontynuowała swój brudny czyn i po zwycięstwie, -wspomina Jakow Nikołajewicz. – Na moich oczach sześciu chłopaków zgineło od wybuchu znalezionego pociska, który chcieli zdemontować”.

Maria Andreewna Sak czytała swoje wiersze, w których każda zwrotka jest pełna bólu i goryczy niedziecięcych strat.

Wojna rzeczywiście stała się ich wspólną biografią, upodabnijąc losy wszystkich dzieci wojny. Pochodzący z regionu Witebskiego Michaił Siergiejewicz Panuszkin, będąc dzieckiem,także nie grał w wojnę - była tuż obok. A Iryna Jakowlewna Suchockaja opowiedziała o tym, jak cała wioska Zagora ratowała jeńca wojennego - żołnierza Armii Czerwonej, jak Iwan przyzwyczaił się do jej rodziny, jak jej matka uratowała uralskiego chłopca z obozu i jak jej ojciec nauczył go rzemiosła.

Iwan Stanisławowicz Woropaj i Nikolaj Sergiejevicz Agiej życzyli obecnym uczniom, aby nigdy nie zaznali wojny, przynoszącej smutek i łzy, aby w każdej sytuacji pozostawali uczciwymi ludźmi i byli godnymi obywatelami swojej rodzimej Białorusi. A jednocześnie Wiktor Pawłowicz, przewodniczący rejonowego zrzeszenia związków zawodowych, podkreślił wagę tej pamięci o wydarzeniach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej,

Uczniowie obejrzeli fragmenty wideofilmu „Czerwony brzeg” - o obozie koncentracyjnym dzieci-dawców krwi. To, co zobaczyli, dla wielu było szokującym objawieniem - ale to jest zapisane w naszej historii i naszej pamięci.

W programie wieczoru byli także wspaniałe numery muzyczne. Bohaterowie spotkania otrzymali kwiaty i pamiątki od rejonowej organizacji społecznej „Biała Ruś”.

Прочитано 725 раз Печать